wtorek, 26 listopada 2013

Yuca czyli maniok

Pamiętam doskonale, jak w czasie mojego pierwszego pobytu w Barcelonie parę lat temu na stoisku z warzywami moją uwagę przykuły duże, brązowe ... właśnie, co? Jak się później słusznie okazało, wywnioskowałem, że muszą to być korzenie jakiejś egzotycznej rośliny, niestety nie było na nich ceny z nazwą, a nie znając jeszcze języka nie byłem w stanie zapytać sprzedawcy. Po szybkich konsultacjach z moim peruwiańskim przyjacielem ustaliliśmy, że to był maniok, czyli po hiszpańsku yuca (nie ma nic wspólnego z popularnym kwiatem doniczkowym!). Pierwsze spotkanie zakończyło się jednak tylko na poznaniu nazwy, gdyż Gerardo nie wykazuje zbytnich zdolności kulinarnych i nie miał pojęcia jak moglibyśmy "toto" przyrządzić, choć jak zapewniał, jest pyszne i w jego kraju należy do podstawowych warzyw. Podejście drugie miało miejsce 2 lata później - tym razem zakupiłem jeden korzeń, bez większego planu i postanowiłem poszukać w internecie informacji na temat jego zastosowania. Eksperyment zakończył się totalną porażką - nie wychodziło mi obieranie tego warzywa i krojenie go, a informację, że można z niego przyrządzić frytki tak jak z ziemniaków potraktowałem zbyt dosłownie - pokroiłem połowę manioku w słupki i wrzuciłem na rozgrzany olej. Efekt był co najmniej rozczarowujący, nikt nie chciał tego jeść i odpuściłem sobie jakiekolwiek próby zagospodarowania reszty warzywa.

Na całe szczęście jednak miało miejsce trzecie spotkanie z maniokiem i był to początek wielkiej fascynacji tym warzywem! W peruwiańskiej restauracji jako przystawkę podano mi maniok smażony na głębokim tłuszczu z sosem z żółtej peruwiańskiej papryki - byłem zachwycony! Dałem więc mu jeszcze jedną szansę w mojej kuchni, a dzięki znajomości hiszpańskiego już w jakiś sposób zaawansowanej mogłem dokładnie doczytać i poznać sekrety tego korzenia.

W Polsce zapewne kupno manioku jest niezwykle trudne, ale jestem pewien, że dzięki zamiłowaniu do podróży i gotowania naszych rodaków, z czasem zagości on w naszych sklepach, zwłaszcza, że doskonale znosi on transport i przechowywanie, więc nie byłoby problemu ze sprowadzaniem go. Jego ojczyzną jest Ameryka Południowa, ale uprawia się go też na wielką skalę w Afryce i Azji. Maniok nie nadaje się do spożycia na surowo, ze względu na zawartość cyjanku, ale toksyczność znika całkowicie po poddaniu go gotowaniu, smażeniu lub suszeniu. Najpopularniejszym zapewne produktem pochodzącym z manioku jest tapioca - w formie mąki lub granulek, o której na pewno jeszcze napiszę, dziś chcę skupić się na przygotowaniu manioku jako warzywa.


Przedstawiona na zdjęciu powyżej bulwa manioku jest niewielka - ważyła ok 400 gr przed obraniem, duże bulwy mogą ważyć kilka razy tyle. Skóra jest bardzo twarda i potrzeba dużego noża, żeby ją obrać. Najlepiej zacząć od przekrojenia manioku na pół. 

maniok juca

Następnie połówki korzenia należy ustawić na desce do krojenia i za pomocą noża "zestrugać" skórę a końcówki odciąć. To najszybszy i najłatwiejszy sposób obierania. 

Jeśli maniok jest duży, kroimy go na kilkucentymetrowe kawałki w poprzek, a następnie każdy kawałek wzdłuż na 4-8 (w zależności od grubości) słupki - to najczęstsza forma podawania tego warzywa. W środku znajdują się łykowate włókna, które najłatwiej usunąć juz po ugotowaniu. 


Zastosowań manioku jest co niemiara, spełnia on taką samą rolę w diecie jak ziemniaki, podobnie można go również przyrządzać. Sam w sobie ma smak dość mdły i mączysty, ale za to świetnie komponuje się z sosami, a gotowany w zupach przyjmuje ich smak. Jeśli chcemy go usmażyć, to najpierw należy do obgotować przez 20 minut w osolonej wodzie, a następnie osuszyć i usmażyć na głębokim tłuszczu - prosty sos z majonezu i keczupu będzie pasującym dodatkiem. Można go też wkroić bezpośrednio do zupy - wtedy gotujmy go ok. pół godziny. Maniok można też przygotować w formie puree, przyrządzić placki oraz wiele innych potraw. Zachęcam do spróbowania tego warzywa i dania mu drugiej szansy, nawet, jeśli nasz pierwszy eksperyment się nie powiedzie! 




9 komentarzy:

  1. Nigdy nie jadłam manioku i raczej nie miałam na niego ochoty. Twój artykuł sprawił, że przy najbliższej okazji na pewno go spróbuję.
    Pozdrawiam i zapraszam na http://www.kulinarny-blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe warzywo, tylko nie należy się zbyt szybko zniechęcać. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. zapewniam ze rewelacja - w mojej kuchni, przynajmniej raz w tygodniu jadamy maniok - Attiéké podany na gorąco z ryba smażoną oraz sałatką ze świeżych pomidorów, cebuli, czosnku, ostrej papryki ( sos - oliwa, ocet winny, maggi w proszku) REWELACJA

      Usuń
  2. Skoro maniok mozna juz dostac w Polsce- prosze spróbowac go z rosolem zamiast ziemniakow . W Ekwadorze jest to typowe "caldo de gallina" Przed ugotowaniem nalezy go obrac , ugotowac w lekko osolonej wodzie. Smakuje doskonale , lepiej niz ziemniak. Rosól oczywiscie z dodatkiei culantro (cilatro) - po polsku po prostu kolendra - zreszta juz nie wyobrazam sobie inaczej Smacznego ......Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, jest pyszne, chociaż u mnie w domu do rosołu się ziemniaków nie dawało. Kolendra daje niesamowity aromat, dodaje ja do wielu potraw (ale nasz polski lubczyk w rosole absolutnie nie ma się czego wstydzić!). Skoro już caldo de gallina zostało wspomniane, należy tez odnotować, ze Ekwadorczycy do swojego rosołu dodają tez ryż.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam właśnie taka bulwę,dostałam ja od córki.. jutro spróbuję coś przyrzadzić...po raz pierwszy bede jadła...

    OdpowiedzUsuń
  5. Maniok łatwo się obiera obierakiem do warzyw, idzie jak po maśle. A samo warzywo - ciekawe urozmaicenie w kuchni, choć bardzo sycące.

    OdpowiedzUsuń
  6. Maniok, moje ostatnie odkrycie. Pyszny. Dziś zrobiłem babkę ala ziemniaczaną , oczywiście zamiast ziemniaków yuka. Chmmmm, następna będzie doskonalsza, choć ta , mimo, że mało zwarta, też smaczna

    OdpowiedzUsuń
  7. Smażony maniok jak frytki na głębokim tłuszczu, coś pysznego 😁 Polecam z rybą i kapustą 😎

    OdpowiedzUsuń