wtorek, 24 września 2013

Małże almejas - prosty przepis


Owoce morza w Hiszpanii nie stanowią takiego luksusu jak u nas. Dania z krewetkami, kalmarami czy małżami można znaleźć nawet w najtańszej restauracji, a kupowane świeże w supermarkecie potrafią być naprawdę bardzo tanie - przykładowo znane i popularne u nas mule (omułki - jeden z przepisów na nie tutaj: małże w sosie pomidorowym z winem) można kupić już za 1 euro za kilogram. Mule na pewno nie raz na tym blogu zagoszczą, dziś podam najprostszy z możliwych sposób przyrządzenia innych bardzo popularnych w Hiszpanii małych małży. Almejas nie mają w języku polskim potocznej nazwy, jest to zresztą określenie dotyczące kilku gatunków niewielkich, morskich małży. Tradycyjnie uznaje się, że najlepsze małże, tak jak i pozostałe owoce morza, pochodzą z Galicji. W Polsce w niektórych sklepach (np. Makro) można znaleźć małże tego typu sprzedawane pod nazwą Vongole bądź Amande. Według tego samego przepisu można przygotowywać inne dostępne w Hiszpanii małe małże, takie jak chirlas lub berberechos. Almejas mogą występować w różnych rozmiarach, przeważnie mają też więcej mięsa w porównaniu do innych małych małży. Chirlas natomiast zawsze są drobne, ale moim zdaniem są bardziej aromatyczne, przez co świetnie nadają się jako dodatek do różnych potraw. Podany przepis stanowi przystawkę dla 2-3 osób.

Składniki:

- 1 kg świeżych małży almejas
- mała cebula
- 3 ząbki czosnku
- 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
- 150 ml dobrego, wytrawnego białego wina
- duża łyżka masła

almejas z winem

Wykonanie:
Przeglądamy małże i wyrzucamy wszystkie z uszkodzoną muszlą, a także te szeroko otwarte - są martwe, a nieświeże małże mogą powodować poważne zatrucia. Jeśli muszla jest lekko otwarta, stukamy nią delikatnie o blat stoły- jeśli zareaguje zamykając się, to znaczy, że jest dobra. Przebrane małże wrzucamy do bardzo zimnej, osolonej wody i pozostawiamy je w niej na co najmniej godzinę, ale niektóre przepisy mówią o nawet 4 godzinach. Ma to na celu wypłukanie małży w piasku, który mogą zawierać w sobie. 



Gdy są już opłukane, można przystąpić do ich gotowania, a w zasadzie do otwarcia, gdyż gotowane zbyt długo stają się gumowate i tracą smak. W garnku podsmażamy na maśle cebulę i czosnek, a gdy się cebula zeszkli dodajemy wino i pietruszkę, gotujemy przez 2-3 minuty. Wrzucamy małże i przykrywamy garnek. Co chwila energicznie nim potrząsamy, aby wszystkie małże się otworzyły - nie powinno to zająć więcej jak 5 minut! Małże które się nie otworzyły bezwzględnie należy wyrzuć. Danie podawać od razu, wybornie smakuje z bagietką maczaną w powstałym sosie. Jeśli nie zjemy całego sosu, nie wylewajmy go! Może on stanowić świetny dodatek do ryżu bądź zupy rybnej. Na zdjęciu poniżej - dla porównania - małże chirlas. Smacznego! 

chirlas al vapor

6 komentarzy:

  1. Do tej pory nie przygotowałam małż sama w domu:) Nigdy nie mogę dostać świeżych!! Zapraszam cię na szczyptę soli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko świeże mi smakują, puszka to nie to samo. Z przyjemnością zajrzę na szczyptę!

      Usuń
  2. Bardzo fajny wpis (znalazłam go w sieci, wpisując w wyszukiwarkę "małże amande") - oparty na rzetelnej wiedzy, a do tego smakowity!

    Dziś po raz pierwszy kupiłam małże rodzaju Amande i nie byłam pewna, jak je przygotować. Spróbuję według Twoich wskazówek - na pewno będzie pysznie :-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekaw, czy Ci smakowały! Napisz proszę!

      Usuń
  3. Aaaa, to Ty jesteś facetem, a nie kobietą! :-D Nie wczytywałam się w Twój profil, tylko od razu przeszłam do tego co najpyszniejsze. A powyższy przepis sporządziłeś jakoś tak sprytnie, że się płeć za tym ukryła. I nie wiem dlaczego, ale mi się z małżami kobieta skojarzyła... ;-)

    Ale do rzeczy. Małże wyszły doskonałe! Do tego białe winko i inne dodatki - mniam! Jedyne, co nie do końca perfekcyjnie wyszło to może to, że małże wyszły odrobinę za twarde. Ale to z mojej winy, bo w przepisie stało jak wół, żeby nie dusić więcej niż 5 minut. A ja się zagadałam i... W każdym razie, nie były twarde, ale do ideału miękkości brakowało im tych dwóch czy trzech minut, które im dorzuciłam przez swoją paplaninę. Natomiast smak mięsa i sosu, który powstał z małż, wina i dodatków - nie do opisania!

    Celowo zrobiłam tego sosu naprawdę sporo, bo wcześniej przeczytałam u Ciebie, że taki sos można później do czegoś wykorzystać. I nazajutrz udusiłam w nim delikatnie (bardzo krótko) paski surowego łososia - NIEBO W GĘBIE!!!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam w Hiszpanii i jadłam tradycyjnie przyrządzone mule. Niebo w gębie. Od tej pory często odwiedzam restauracje gdzie mogę zamówić dobre mule… :)

    OdpowiedzUsuń